Gdy pacjent zostanie odratowany po zawale serca i opuści szpital to ryzyko śmierci wynosi zaledwie 4,5 %. Ale już po miesiącu dochodzi do 9% a po roku do 15%. Z tego jasno wynika, że mimo tego, iż ponad 95% pacjentów przezywa zawał to, co szósty z nich umiera w przeciągu roku.

Ratownictwo poszło znacznie do przodu, w całym kraju powstało ponad sto pracowni specjalizujących się w zawałach szczególnie tych młodych. Ale po wyjściu że szpitala pacjenci już tak łatwo nie znajdują pomocy lekarskiej. Wynika to między innymi z faktu, że nie wiadomo, kto ma się nimi zajmować. Dlatego między innymi jest tak dużo a śmiertelność po zawałach. Brak wyspecjalizowanych poradni, które by się zajęły takimi pacjentami. Zbyt mała jest też dostępność do rehabilitacji ambulatoryjnych. A przecież widać na podstawie innych krajów, że właściwa rehabilitacja zmniejsza ryzyko śmiertelności o 25%. Każdy człowiek po zawale powinien zażywać cztery leki; kwas acetylosalicylowy, beta blok ery, inhibitory konwertazy i statyny. Największy problem osób po zawale jest taki, że w ogóle nie zgłaszają się oni do lekarza i nie zażywają leków. Po zawale ważna jest też dieta, trzeba obniżyć poziom złego cholesterolu by zachować jak najlepsza kondycję serca.